Choć od tej wyprawy minął rok, wspomnienia z niej są nadal żywe. W ubiegłe wakacje wracając z Bieszczadów postanowiliśmy zahaczyć na dobę o Pieniny. Wybór padł na Krościenko nad Dunajcem. Za bazę obraliśmy pole namiotowe, które znajdowało się tuż przy rzece, dzięki czemu mogliśmy doświadczyć interesownej "przyjaźni" ze strony kaczek. Byczenie się na leżakach przy namiocie nie jest w naszym stylu, uwielbiamy wędrować. Tym razem coś bardzo popularnego - pienińskie Trzy Korony.