W czwartek wieczorem dowiadujemy się, że Dominik ma wolne w piątek. Cóż zrobić? Szybki przegląd mapy, sprawdzenie trasy w Internecie i spakowanie się. Jeszcze prognoza pogody... Ta nie wydaje się zbyt optymistyczna, ale daje niewielką nadzieję. Tak czy siak już postanowione - jedziemy! W piątek rano za oknem mgła... Wychodzimy na zewnątrz i okazuje się, że do tego pada lekki deszcz, a pod nogami lód, że warto by łyżwy założyć... Bierzemy nawet parasol. Jedziemy przez Andrychów, Bielsko, Skoczów, jesteśmy już w Ustroniu, a tu cały czas ta nieznośna mgła. Jednak ani przez chwilę nie przechodzi nam przez myśl, żeby zrezygnować. Po prostu tak jakoś nas tam ciągnie... Tuż pod Czantorią okazuje się...
